Poolse Media

Premier RP Beata Szydło w Hadze, na spotkaniu z przedstawicielami Polonii.

Pani Premier spotkała się 8 lutego z premierem Holandii Markiem Rutte. Zaraz po spotkaniu z premierem Holandii udała się do Ambasady RP w Królestwie Niderlandów.

Poolse Media, były obecne na spotkaniu z szefową Rządu RP, która przekazała nam do wiadomości o czym rozmawiała z Markiem Rutte.

Głównym poruszonym tematem była „obrona wspólnego rynku”, po wyjściu UK z EU.

„Wspólnym celem Polski i Holandii powinna być obrona rynku wewnętrznego. Nasze dwa państwa po Brexicie przejmą na siebie ciężar obrony wspólnego rynku”.

Przyszłość UE i koniecznych reform była głównym tematem jej rozmowy z premierem Holandii. W jej ocenie wiele punktów widzenia Polski i Holandii jest zbieżnych. „Zarówno Polska, jak i Holandia mają bardzo mocne przekonania, że naszym wspólnym w tej chwili celem powinna być obrona rynku wewnętrznego” – mówiła szefowa polskiego rządu.

Polscy pracownicy w Holandii.

Według premier „jest zrozumienie” ze strony premiera Holandii w kwestii pracowników delegowanych w Unii Europejskiej. Propozycje nowych unijnych przepisów w tej sprawie zaproponowała Komisja Europejska; krytycznie oceniają je państwa Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polska.

Nauka języka polskiego.

Odnosząc się do spraw dwustronnych, premier poinformowała, że podniosła kwestię nauki języka polskiego w Holandii. „Ustaliliśmy, że nasze ministerstwa wypracują model współpracy, który będzie wspierał naukę języka polskiego” – oświadczyła. Jak mówiła premier, rozmowa dotyczyła też polskich pracowników w Holandii. „Oczekujemy, że rząd w Holandii będzie rozumiał również ich problemy i ich wspierał”

Jak powiedziała premier, podczas rozmowy zgodzili się z premierem Rutte, że należy zrobić wszystko, by nie dochodziło do kolejnych „exitów”. „Jeżeli nie wyciągniemy wniosków z Brexitu, to rzeczywiście może dojść do wzrostu niezadowolenia i chęci wyjścia z UE w kolejnych państwach.

Spotkanie z nami.

Ciepłe i przyjacielskie spotkanie z premier zakończyło się odznaczeniem zasłużonych Polaków w tym trzech mężczyzn, którzy ostatnio ratowali rodzinę tonącą w kanale wraz z autem. Panowie bez namysłu ruszyli na ratunek tonącym podczas gdy pozostali na brzegu gapie czekali na przyjazd pomocy ratunkowej.

Na spotkanie z Panią Premier, nie została zaproszona Małgorzata Bos-Karczewska, szefowa antyrządowego portalu polonia.nl, która to po ukazaniu się artykułu w Gazecie Polskiej na temat wizyty premier i spotkaniu z Polonią w Ambasadzie tak podsumowała artykuł w Gazecie Polskiej.

2017_02_13_18-16-17

Nie wiedzieć skąd te wnioski pani BosKarczewskiej, nie mamy pojęcia skąd pochodzi przytoczony przez redaktor naczelną polonia.nl cytat, może się jej przyśnił, może to efekt jej rozżalenia?

Gazeta Polska Codziennie, podała:

„HAGA Niestety Polska jest nadal przedstawiana w Holandii jako kraj Trzeciego Świata – relacjonowała „Codziennej” redaktor polsko-holenderskiego portalu informacyjnego Poolse Media Ewa Żyźniewska. – Jako główne bogactwa wymienia się węgiel i Wisłę, a na mapie widnieje Warszawa, Łódź i Auschwitz – dodała Żyźniewska.

Środowe rozmowy premier RP Beaty Szydło z premierem Królestwa Holandii Markiem Ruttem w Hadze były okazją do spotkania się z holenderską Polonią. Podczas krótkiego wystąpienia premier Szydło zapewniła o wsparciu polskiego rządu dla obywateli RP. – Jesteśmy gotowi na współpracę ze wszystkimi organizacjami polonijnymi – oświadczyła polska premier.

– W tej chwili ze strony obecnego rządu mamy wsparcie. Niestety, mimo że Polacy w czasie drugiej wojny światowej wyzwalali Holandię, wiedza Holendrów na temat Polski jest właściwie żadna – mówiła w rozmowie z „Codzienną” Ewa Stasinowska, członek Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu i szefowa Klubu „GP” w Amsterdamie. – Wizyta pani premier Szydło oraz niedawna wizyta wiceministra MSZ-etu Jana Dziedziczaka wskazują, że rząd stara się to zmienić. Polska musi jednak bardzo dużo zrobić na terenie Holandii, która przecież jest bardzo istotnym krajem ze względu na to, że Królestwo Niderlandów jest drugim po Niemczech inwestorem w Polsce. Takie bilateralne wizyty są niezwykle ważne i mam nadzieję, że to dopiero początek – dodała Stasinowska.

– Niestety Polska jest nadal przedstawiana w Holandii jako kraj Trzeciego Świata – mówiła z kolei Ewa Żyźniewska z Poolse Media. – W podręcznikach dla młodzieży Polskę przedstawia się w kontraście do Europy Zachodniej, tj. krajów dobrobytu. Niestety holenderska młodzież od prawie 10 lat uczy się z tych podręczników i ma obraz Polski komunistycznej i biednej. Na mapie państwa polskiego widnieje Warszawa, Łódź, Poznań i Auschwitz, a w podręcznikach zabrakło miejsca na wzmiankę o uchwaleniu pierwszej w Europie konstytucji czy założeniu drugiego w Europie Uniwersytetu Jagiellońskiego. Polska jest przedstawiana jako kraj bardzo biedny i tani, w którym można kupować ziemię – relacjonowała Żyźniewska.

– W holenderskich mediach, zwłaszcza po zmianie rządu, miały niestety miejsce olbrzymie manipulacje inspirowane pewnie dezinformacją panującą w pewnych kręgach w Polsce – dodała Katarzyna Kopcińska współpracująca z Klubem „GP” w Amsterdamie. – Mamy nadzieję, że teraz będziemy mogli liczyć na większe wsparcie ze strony polskiej ambasady i rządu – dodała.” GP autor Joanna Kowalkowska.

Komentarz Bos Karczewskiej , pozostawiamy bez komentarza.

Odnośnie przedstawionej przez Poolse Media wiadomości o wizerunku Polski w holenderskim podręczniku dla dzieci do grupy 7, to wiadomości w nim zawarte uważamy za nieaktualne i wypaczające obraz Polski.

Pierwszy uderzający zapis to, ze Holandia została wyzwolona przez Anglików, Kanadyjczyków i Amerykanów, Polska natomiast przez ZSRR.

Nie ma nawet wzmianki o tym, że Holandię wyzwalali Polacy. Generał Sosabowski, generał Maczek. Jest za to kłamliwe, obrzydliwe przeinaczanie faktów.

W książce można przeczytać, ze Polska po drugiej wojnie światowej dobrowolnie przystąpiła do bloku krajów komunistycznych. Jej obraz zestawiony jest w jedną całość z Bułgarią i Rumunią. Oglądając zdjęcia w książce, prawdopodobnie pochodzące z Rumunii, dziecko ma nadal wrażenie, że mowa o Polsce. Zdjęcia przedstawiają wozy z sianem, auta z sianem. Pod zdjęciami zamieszczona została informacja, że po 1989 roku , wciąż więcej państw nie chciało przynależeć do Związku Radzieckiego. Nastała bieda, którą obrazuje wymowne zdjęcie prawdopodobnie z kraju bałkańskiego. Uderzająco ważną uwagą zdaje się dla autora książki być powstanie pierwszego McDonalda, który nawet w książce datuje na 31stycznia 1990 roku.

Dzięki możliwości uczestnictwa na spotkaniu z panią premier i osobistej rozmowy, mogłam przekazać kserokopię rozdziału poświęconego wiadomościom o Polsce. Tym samym kształtowaniu wizerunku Polski w świadomości jeszcze dzieci, indoktrynacji?

16667652_1467969443214913_166009661_o

Książkę otrzymałam od Magdaleny Szymańskiej, mamy dzieci, które niestety zderzyły się z tymi informacjami w szkole.

Jako pedagog i matka, muszę zwrócić uwagę, że należy zwracać uwagę, czego uczą o Polsce w holenderskich szkołach, tym samym pokazywać jak Polska wygląda naprawdę.

W Holandii mieszka obecnie 35.000 polskich dzieci, według oficjalnych informacji. Jest na co zwracać uwagę.

Poolse Media- Ewa Żyźniewska

zdjęcia: Poolse Media, Zjednoczeni W Holandii, Klub Gazety Polskiej w Amsterdamie

Reklamy

Zobacz

Ed van der Elsken (1920-1990) Pierwszy vlogger, którego motto brzmiało „laat zien, wie je bent”, „pokaż, kim jesteś”. Unikatowy fotofraf dwudziestego wieku. Zafascynowany ul…

Źródło: Zobacz

Daniel Chorup nie żyje.

Z wielkim smutkiem, zawiadamiamy, że Daniel Chorup- fotograf nie żyje. Poszukiwania Daniela trwały od 5 grudnia 2016.

Otrzymaliśmy wiadomośc, że ciało fotografa zostało odnalezione.

Pokój Twojej Duszy Danielu.

daniel

Dom Polski 2014. Wywiad z Danielem Chorupen, po jego wernisażu.

Fotorelacja z Vakantiebeurs. Utrecht 10-01-2017

Fundacja Poolse Media, miała przyjemność uczestniczyć w otwarciu stoiska polskiego w Utrechcie. Było to jedno, z najliczniej odwiedzanych miejsc. Tak jak rok temu, na Targagach Vakantiebeurs, promował się Wrocław. W zeszłym roku „Europejska Stolica Kultury”.  Dolny Śląsk dba o swój wizerunek w Holandii.

Nie zabrakło również ofert innych ciekawych polskich miast, gotowych produktów turystycznych.

Wycieczka do Krakowa, kusiła ceną, chociaż już nikogo nie trzeba namawiać na ten wyjazd. Kraków to najchętniej odwiedzane polskie miasto. Holendrzy bardzo licznie odwiedzają naszą starą stolicę, również dzięki Pools Verkeersbureau z placówką w Amsterdamie.

Zadbano o miłą atmosferę, dobry poczęstunek, jednym zdaniem, bardzo udana i zachęcająca oferta, którą przygotowali przedstawiciele Polskiej Organizacji Turystycznej, Pools Verkeersbureau.

Na otwarciu, nie zabrakło holenderskich dziennikarzy. Czekamy na kolejne artykuły na temat Polski. To piękny kraj, więc niech przyciąga turystów z Holandii.

Bezlitosna propaganda, trwa nagonka na Polaków w Holandii! Kim jesteśmy dla większości z mediów? Czy bydło to odpowiednie słowo?

Nie jest tajemnicą, że prasa holenderska, zwłaszcza regionalna z terenów  Brabancji, należącej w części do Holandii, w części do Belgii, ma zamiłowania do przeinaczania faktów. Ciągłej próby stworz…

Źródło: Bezlitosna propaganda, trwa nagonka na Polaków w Holandii! Kim jesteśmy dla większości z mediów? Czy bydło to odpowiednie słowo?

Bezlitosna propaganda, trwa nagonka na Polaków w Holandii! Kim jesteśmy dla większości z mediów? Czy bydło to odpowiednie słowo?

Nie jest tajemnicą, że prasa holenderska, zwłaszcza regionalna z terenów  Brabancji, należącej w części do Holandii, w części do Belgii, ma zamiłowania do przeinaczania faktów. Ciągłej próby stworzenia obrazu Polaka „pijaka”, skłonnego do wszczynania burd.

Pragnę zauważyć, że jak w każdym społeczeństwie, tak i w polskim, zdarzają się patologie. Jednak to nie upoważnia nikogo do wypisywania w nagłówkach artykułów: „Pijani Polacy, polska awantura”. Ponieważ nakłada to znaczny stygmat na wszystkich Polaków, nie tylko samych sprawców, bądź bohaterów kolejnej zakrapianej imprezy.

Ostatnie dwa miesiące donoszą, że przeinaczenia faktów, są znaczne. Wolna prasa belgijska donosi, 05.11.2016, że nie żyje dwóch Polaków, pracujących dla firmy wentylacyjnej w Lanklaar. Przyczyną śmierci prawdopodobnie, jak donoszą media, było zatrucie polskimi grzybami, duże ilości wypitego alkoholu.

Te inteligentne podejrzenia, są wynikiem znalezienia, na miejscu zdarzenia, słoika z grzybami i kilku pustych butelek, po alkoholu.

Nikt nie domyśla się, że powodem mogło być zatrucie, spowodowane tym, że ci ludzie przed śmiercią, zamieszkiwali w kontenerze, który znajdował się na terenie fabryki wentylacyjnej, co mogłoby stanowić przyczynę śmierci. Nie!, skąd, przyczyną śmierci zdaniem obytych dziennikarzy, jest alkohol i polskie grzyby, telewizja regionalna idzie dalej w swych podejrzeniach i podaje, że alkohol i narkotyki.

Dalej w artykule, pojawia się zawiadomienie, że sekcja zwłok i badania toksykologiczne wyjaśnią przyczynę śmierci Polaków. Ale media już wiedzą swoje, chętnie dzielą się informacjami.

Naturalnie, nikt już nie zadbał o to, by dowiedzieć się, co było przyczyną śmierci polskich obywateli. Ślad się urywa. Po mimo próby skontaktowania się z Konsulatem w Belgii, nie otrzymałam, żadnej wiadomości zwrotnej. Kogo to interesuje?.

Ostatnie dni podają kolejny przykład, który nasza fundacja Poolse Media, zbadała osobiście.

Po odczytaniu, apelu o pomoc na medium społecznościowym, zainteresowaliśmy się wydarzeniem. Młoda Polaka, ostrzega w nim, przed firmą z Oosterhout, prowadzoną przez Turków. Donosi, że kilkoro z Polaków zatrudnionych przez to biuro pracy, zostało zmuszonych do ucieczki do Polski z Holandii (Oosterhout).

Byli nimi między innymi kobieta około lat 40, oraz koordynator. Koordynator, który wstawił się za pracownikami, został bestialsko pobity, oraz przewieziony ambulansem do szpitala. Z którego uciekł do Polski, mimo zaleceń lekarza, aby pozostał na obserwacji przez trzy dni.

Na miejsce zdarzenia, przybyła holenderska policja, która zabezpieczyła drewniane pały, którymi został okładany koordynator. Jednak dalszej inicjatywy w sprawie, nie wykazała. Po mimo, że na górze budynku, w którym doszło do przestępstwa, mieszkali inni pracownicy.

Jak donosi jeden z nich, „obudził nas straszliwy krzyk, wołający o pomoc w kilku językach, był przeraźliwy, stukot rozbijanych szyb. Nie wiedzieliśmy co się dzieje. Byliśmy przerażeni” Pracownicy ci to Polacy w wieku około 18 lat.

Nikt nie został aresztowany, przez przybyłą na miejsce zdarzenia policję.

Media holenderskie, Brabantnieuws, które nie były obecne na miejscu zdarzenia, nie kontaktowały się z nikim z poszkodowanych, donoszą:

„Przy nieruchomości Keiweg Oosterhout, z piątku na sobotę został ranny mężczyzna, który z otwartą raną w nodze, został przewieziony do szpitala. Został pobity twardymi przedmiotami. Na miejscu zdarzenia była policja, która nie dokonała aresztowań. Sprawa jest niejasna, ponieważ w domu przebywało wielu Polaków, którzy byli wyraźnie, pod znacznym wpływem alkoholu”.

Tymi Polakami, pod „znacznym wpływem alkoholu”, mieliby być osiemnastolatkowie, którzy zostali w nocy obudzeni przez wydobywające się krzyki o pomoc!.

Po interwencji Michaliny Beusekamp Lewandowskiej, administratorki grupy społecznościowej, zostały podjęte kroki, w sprawie ratowania pozostałych Polaków, którzy zostali przetrzymywani przez pracodawców, którzy kontrolowali ich każdy ruch.

Poolse Media, poinformowały o całym zajściu Konsulat RP w Hadze, osobiście panią Konsul Renatę Kowalską, która zaoferowała pomoc.

Pomoc jednak, ograniczyła się do wykonania jednego telefonu do poszkodowanej kobiety, którą próbowano zgwałcić. Pani konsul zaleciła poszkodowanej złożenia zawiadomienia na Policji i przesłania jej dokumentów. Wtedy podejmie odpowiednie kroki.

Po ponownej prośbie wykonania jeszcze jednego telefonu, do kluczowej osoby w sprawie, pobitego koordynatora. Pani konsul, stwierdziła, że ci ludzie powinni sami się z nią skontaktować.

Próbę odbicia Polaków, ostatecznie podjęła holenderska Inspekcja Pracy, która wysłała funkcjonariuszy policji na miejsce zdarzenia. Obywatele Polski, zostali o 1 w nocy odbici. Następnie na koszt holenderskiego Ministerstwa Spraw Socjalnych, zakwaterowani w Hotelu w Bredzie. Na miejscu zdarzenia nie pojawił się nikt z przedstawicieli Konsulatu RP. Pomijając znaczną rolę polskiego tłumacza, psychologa…..

Kolejny dzień dramatu tych osiemnastolatków, to przesłuchania, trwające od godziny 11 do godziny 16.00.

Poolse Media, towarzyszyły poszkodowanym w komisariacie Policji w Bredzie, która zdołała znaleźć jednego tłumacza, który był obecny na miejscu. Resztę tłumaczeń, odbywało się drogą telefoniczną. Podczas jednego z przesłuchań, jak twierdzi jedna z poszkodowanych, „tłumacz się rozłączyła i musiałam mówić po angielsku”. Pragnę zaznaczyć, że dziewczyna w bardzo elementarnym stopniu, posługiwała się angielskim.

Po mimo informacji o całym tym zdarzeniu w Konsulacie RP , osiemnastolatkowie po przesłuchaniu, wylądowali w noclegowani, w Bredzie. Następnego dnia mieli być przewiezieni na koszt jednej z fundacji do Polski.

Dodam tylko, że zostałam poinformowana przez inspektora pracy, który uczestniczył w przesłuchaniach, że poszkodowani Polacy, nie zostali zakwalifikowani jako ofiary, biura pracy które pośredniczyło w ich zatrudnieniu oraz udostępniało nocleg w domu, w którym doszło do bestialskiego pobicia koordynatora, oraz przetrzymywaniu ich przez pracowników, wymienionego biura pracy. Nie dopatrzono się również, żadnych nadużyć z ich strony.  Dlatego po kilku godzinnym przesłuchaniu, odbici Polacy, zostali pozostawieni sami sobie w Bredzie.

O tym już nie napiszą holenderskie media. Nikt nie zapyta się co było powodem przyjazdu tych osiemnastolatków za pracą do Holandii.

Nikt z urzędników, nie zatroszczy się o nich. A same holenderskie media, zrobią z nich kolejnych polskich pijaków!

Ewa Żyźniewska

 

Szlachetna Paczka Hilversum 2016. Fotorelacja.

Bericht van @PoolseMedia.

Źródło: Szlachetna Paczka Hilversum 2016. Fotorelacja.

Szlachetna Paczka Hilversum 2016. Fotorelacja.

Czy polskie dzieci w Holandii to dzieci narkomanów i alkoholików?

W wywiadzie, dla holenderskiego radia oraz w artykule dla poczytnego pisma NRC, psycholog Philip Veerman stwierdził, że jest duży problem z polskimi rodzinami. Holandię zamieszkuje 150.000 Polaków. Polskie dzieci są zaniedbywane, ponieważ rodzice zbyt dużo pracują, nie zajmują się dziećmi. Twierdzi Philip Veerman.

Polacy, mieszkający w Holandii, jak zauważyła redaktor prowadząca audycję, nadużywają alkoholu,” ale leży to w  polskiej kulturze”, mówi dziennikarka. Polacy jej zdaniem wracają do domu po ciężkiej pracy i upijają się, zapominają że mają dzieci. Psycholog Veerman przytakuje.

Dalej w audycji, wypowiada się płacząca Polka, mieszkająca w  patologicznym miejcu. Mówi, że jest bita, a dookoła niej są sami Polacy, którzy nadużywają alkoholu i narkotyków.

Buduje to obraz Polaka pijaka, narkomana, który nie powinien mieć dzieci, może je najlepiej zabrać?

Zdaniem psycholog GGZ w Amsterdamie, Bożeny Borysowicz, dzieci w Holandii, są bardzo często odbierane z polskich rodzin, ale nie tylko dotyczy to naszego kraju, również samych rodzin holenderskich.

Problem jednak tkwi w tym, że polskie dzieci są odbierane, bez wcześniejszego powiadomienia Konsulatu RP, co powinno być czynione, ponieważ dotyczy to obywateli Polski.

6 grudnia, w Hadze odbyło się spotkanie, zwołane przez Philippa Veermana. Na zebraniu byli obecni przedstawiciele Polonii , w tym nasza fundacja Stichting Poolse Media.

Jedyną osobą, która w rozmowę po stronie polskiej wprowadziła konstruktywny ton, była Pani Bożena Borysowicz- psycholog, związana z  GGZ w Amsterdamie. Zwróciła uwagę na problem niewłaściwego diagnozowania polskich dzieci. Brak przygotowania językowego i merytorycznego ze strony holenderskiej, niewłaściwe diagnozowanie zaburzeń rozwoju mowy, przez diagnostykę za pomocą testów dla dzieci niesłyszących. To wszystko często, staje się przyczyną wywoływania nie istniejących problemów u dzieci. Błędne diagnozy są często wykorzystywane przy odbieraniu dzieci.

W rozmowie dla Poolse Media, psycholog Veerman, stwierdził, że oczywiście nie miał na myśli wszystkich polskich dzieci, oraz że nie jest ekspertem w sprawie dzieci.

Jednak kamień został rzucony, nasuwa się pytanie, czy chodzi o dobro polskich dzieci, czy ta sprawa ma drugą stronę medalu?

Na spotkaniu była obecna Beata Płomecka z Polskiego Radia, która mamy nadzieję, zainteresuje stronę polską, tematem który jest bardzo ważny, ponieważ chodzi tu o dobro polskich dzieci.

Do tej pory, problem odbierania polskich dzieci przez holenderską instytucję, zajmował się  Konsulat RP, GGZ Amsterdam, oraz wolontaryjnie EuroPolonia. To jednak nie wystarcza.

Czy będzie reakcja Warszawy?, Rzecznika Praw Dziecka, którego pomocy oczekuje wielu z Polaków, zamieszkałych w Holandii.

Ewa Żyźniewska

Materiał wideo, nie został zmontowany, żadna treść nie została usunięta.

Dwujęzyczność. Mówię po polsku i niderlandzku. Dwujęzyczność to atut.

Dwujęzyczność. Jak wychować dziecko w dwujęzyczności?

Źródło: Dwujęzyczność. Mówię po polsku i niderlandzku. Dwujęzyczność to atut.